Eurowizja? Tak poproszę.
Istnieje wiele rzeczy na które głośno narzekamy lub które potępiamy, a w zaciszu domowym akceptujemy i tolerujemy, a nawet lubimy. Po prostu tak to już jest w społeczeństwie, że pewne rzeczy wypada, a pewnych nie. Chcąc lub nawet nie chcąc, ale ulegając takiej presji dostosowujemy się do stawianych nam wymagań i udajemy publicznie, że spełniamy je.
Dobrym przykładem może tu być Eurowizja. Oficjalnie określana jako festiwal kiczu, kiepskiego gustu i ogólny przeżytek, niezmiennie przyciąga przed telewizory tłumy i zmusza nas do kibicowania naszym, oraz zwykle reprezentantom lubianych przez nas nacji. Tymczasem mało, kto wie, ale Eurowizja to nie tylko festiwal piosenki jaki oglądamy w telewizji. Od ponad sześciu lat jest to także – odbywający się równolegle festiwal piosenki dla dzieci. Wydaje się, że pomimo oficjalnej niechęci jaką prezentuje większość nas wobec tego wydarzenia, to jednak szkoda, iż „młoda” Eurowizja nie jest transmitowana przez telewizję. O ile bowiem można zauważyć pewne trendy i typy w muzyce dla dorosłych, o tyle muzyka i piosenki dla dzieci wydają się być niezmienne od wielu, wielu lat. Tym samym publiczny pokaz „młodej” Eurowizji mógłyby być tym, co zdecydowanie polepszyłoby opinię całości. Wszak ilu z nas byłoby gotowych głośno krytykować małe dzieci, które dodatkowo wykonują utwory, znane nam, naszym rodzicom, dziadkom i naszym dzieciom od dawien dawna? Z pewnością byłaby to nikła grupa. Jeśli zatem mamy dość krytykowania Eurowizji domagajmy się transmisji jej młodszej wersji, powinno zdecydowanie pomóc i uwolnić nas od wielu „il faut” i „il faut pas” związanych z tym wydarzeniem.
Tags: eurowizja, festiwal, muzyka, piosenki dla dzieci